Archiwum kategorii: Społeczeństwo

10 rzeczy, których jeszcze nie wiedziałeś o Świętach Święta bez śniegu, czyli czas bożonarodzeniowy w Hongkongu cz. 2

Oprócz wszechobecnych dekoracji w centrach handlowych, w Hongkongu istnieją konkretne zwyczaje związane ze Świętami. Oczywiście społeczeństwo to jest mocno świeckie i nawet ludzie religijni nie manifestują wyraźnie swojej religijności. Nie mniej jednak, dzięki globalizacji i komercjalizacji życia codziennego istnieją pewne zwyczaje obchodzenia Świąt, które niekoniecznie znamy z Polski, czy Europy. Poniżej przedstawiam Wam listę dziesięciu zwyczajów, które mogą stać w opozycji do tego jak rozpatrujemy Święta w tradycji zachodniej.

1. Święta to czas uznawany za romantyczny, niekoniecznie przeznaczony do spędzania go z rodziną. Magia światełek, sztuczny śnieg bądź sama idea padającego śniegu (w Hongkongu mamy zbyt ciepły klimat na to by padał tam śnieg), delikatne dzwoneczki – te rzeczy kojarzą się Chińczykom romantycznie. Chętnie więc wybierają się wtedy na randki albo decydują na wyznanie miłości drugiej osobie. W wolne dni planują czas wraz z drugą połówką.

Romantic-christmas-wallpapers-for-background

2. Kolacje świąteczne mają miejsca w restauracjach. W związku z dużą ilością randek, ale nie tylko, restauracje wychodzą naprzeciw oczekiwaniom klientów i przygotowują menu świąteczne. W zależności od restauracji często złożone z potraw chińskich. Ludzie mają w zwyczaju jeść odświętne kolacje w restauracjach i Boże Narodzenie nie jest tutaj wyjątkiem. To kolejna świetna okazja by wypuścić się na miasto i spróbować dań w nowo otwartej modnej restauracji.

IMG_3622

3. Głównym składnikiem kolacji świątecznej jest mięso. Święta to czas zimowy, jest nieco chłodniej i wiele osób sięga wtedy po dania bardzo gorące takie jak na przykład hot-pot (gorący gotujący się kociołek). Hot- pot to przeważnie mięso w dużej ilości. Nikomu raczej nie wpada do głowy by w ogóle pościć czy rezygnować z jakiś składników w czasie świątecznym.

IMG_0164

4. Brak postu oznacza również, że można z powodzeniem zajadać się iście amerykańskim daniem, czyli indykiem z żurawiną. Supermarkety i sklepy wielopowierzchniowe już od kilku tygodni przed świętami mają w swojej ofercie indyki do przygotowania w domu.

1526242_559601024132487_751391554_n

5. W Starbucksie i konkurencyjnych kawiarniach pojawia się świąteczne menu. Miasto szaleje na punkcie zimowych kaw. Wszyscy biegną wypróbować świąteczne smaki wraz ze znajomymi.

600447_10152238243400333_1945836108_n IMG_4916

6. Święta to przede wszystkim dekoracje i dekoracyjne jedzenie. Furorę ostatnio robią malutkie kolorowe francuskie wypieki, zwane makaronikami. Doskonale nadające się na święta kruche ciasteczka z mąki migdałowej nadają Świętom nieco luksusowego tonu.

IMG_5509

7. Firmy i miejsca pracy organizują świąteczne drinki. Bynajmniej nikt nie będzie sobie składał tam życzeń, ani tym bardziej dzielił się opłatkiem. To doskonała ewentualność by zintegrować się z kolegami i koleżankami z pracy.

IMG_4888

8. Choinki są wszędzie w centrach handlowych czy kompleksach biurowych, ale gdybyście zajrzeli do domu przeciętnego Chińczyka raczej tam choinki nie znajdziecie. Nierzadko zamiennikiem tego drzewa jest kwiat Gwiazdy Betlejemskiej, którym dekoruje się mieszkania, ale często też przestrzenie publiczne.

432329_10152323216735352_450450270_n

9. Chłodniejsza pora nie zawsze oznacza, że to czas na kurtki. Za to swetry, najlepiej w kolorach czerwono-zielonym, z elementami świątecznymi to wskazany element stroju.

10. Dla wielu Hongkongczyków Święta to także czas podróżowania. Popularne kierunki to Tajlandia, Wietnam czy Japonia. Wolny czas to okazja do zwiedzania, wyruszenia gdzieś dalej, zobaczenia czegoś nowego.

Coś Was dziwi w tej liście? Może jest coś co wydaje Wam się zupełnie szokujące?

Reklamy

Święta bez śniegu, czyli czas bożonarodzeniowy w Hongkongu cz. 1

Piszę, będąc na lotnisku w Doha w Katarze, czekając na lot do Polski. Jestem bardzo podekscytowana przyjazdem i już nie mogę się doczekać na Wigilię oraz świąteczne spotkania z rodziną i przyjaciółmi. Tymczasem, będąc w Hongkongu na przełomie listopada, grudnia lub stycznia, już wczułam się nieco w atmosferę świąteczną. Wpis planuję podzielić na dwie części: dziś będzie bardziej wizualnie (dużo zdjęć), a za jakiś czas umieszczę opis samych tradycji oraz ciekawostek dotyczących obchodów Świąt w Hongkongu.

17 Choinka w Disneylandzie 16New Town Plaza Sha Tin10Times Square Causeway Bay

Hongkong – mekka komercyjna Azji! Tak naprawdę każde mniejsze centrum handlowe przygotowuje dekoracje świąteczne. To samo dzieje się w biurach czy na osiedlach mieszkaniowych. Jednym słowem, atmosfera świąteczna udziela się wszystkim niezależnie od pochodzenia czy wyznania.

Wbrew pozorom, Święta Bożego Narodzenia to data celebrowana w Hongkongu. Istnieje tutaj spora mniejszość chrześcijańska (ok.11%) i dla tych ludzi szczególnie ważne są Święta.

Dodatkowo, nie da się ukryć, że globalizacja i komercjalizacja życia codziennego zwłaszcza w tak międzynarodowych miastach jak właśnie Hongkong, sprawia, że święta to kolejny przyczynek do zakupów. Pierwsze przeceny pojawiają się, podobnie jak w Stanach, wraz z nadejściem „czarnego piątku”. To co dzieje się w galeriach handlowych tego dnia przekracza wszelkie wyobrażenia. Tłumy ludzi przepychają się i rzucają na dostępny towar co najmniej jakby był za darmo. Ja osobiście unikam jak ognia tego typu miejsc czy okazji. Tłum i przedświąteczny szał na jaki zwykłam narzekać w Warszawie zdaje się tylko przelotną niedogodnością.

12 Elements Kowloon station96The Landmark Central

971620_559074934185096_1727273470_n

Lee Garden Causeway Bay

Wracając jednak do dekoracji, centra handlowe prześcigają się w kreatywności. Wiele znanych marek chętnie sponsoruje dekoracje przedświąteczne, dbając tym samym o wizerunek i zwiększając swoją rozpoznawalność. Swoją drogą, niektóre dekoracje czasem nawet jakoś wyraźnie nie nawiązują do Świąt, ale każda okazja jest dobra by przemycić trochę treści marketingowej. W tym właśnie miejscu ujawnia się kolejna obsesja Chińczyków oraz Hongkongczyków –  zdjęcia. Fotografują wszystko i zawsze. Dokumentują każdy moment swojego życia. Zatem choinki, światełka, dzwoneczki i kryształki wywołują u nich skrajne emocje. Mnie, osobie blogującej, nie powinno to wcale dziwić, ale przyznam, że sama mam czasem opory przed narcystycznym cykaniem sobie selfies. Chińczycy tych oporów nie mają. Wiele osób specjalnie wybiera pod jakąś konkretną „choinkę” by zrobić sobie zdjęcie. Niemalże tradycją świeżo upieczonych absolwentów jest robienie sobie zdjęć przy wyjątkowych dekoracjach w todze. W bardzo popularnej galerii handlowej Harbour City w Tsim Sha Tsui trzeba wręcz walczyć z tłumem by zrobić sobie zdjęcie przy misternie dopracowanej disnejowskiej wersji dekoracji świątecznej.

2 18 14 3 Disney Christmas decorations Harbour City Tsim Sha Tsui

5 4

Która dekoracja podoba Wam się najbardziej? Macie jakieś swoje typy, bo ja tak ; – )

Szepty i jęki, czyli wprowadzenie do tematu prostytucji w Hongkongu

Po sukcesie wpisu o Mieście za Murami postanowiłam również naświetlić nieco temat prostytucji w Hongkongu.

Pomysł na ten wpis powstał, ponieważ w zeszłym roku jak już wspominałam mieszkałam na Yau Ma Tei, w bezpośrednim sąsiedztwie Mong Kok. Trzy kroki od kamienicy, w której wynajmowałam pokój ciągnęła się ulica Portland Street. Przez niektórych nazywana hongkongska „dzielnicą czerwonych latanii”. Pełno jest tam różnego rodzaju salonów masażu, masażu stóp oraz bezpośrednio reklamujących się domów „uciech”. Pomyślicie pewnie, że co tam dziewczyna, taka jak ja, może wiedzieć na temat prostytucji.  Rzeczywiście, nie mam zupełnie kontaktu z tym środowiskiem. Podejrzewam, że większość moich znajomych również nie. Ci, którzy potencjalnie mogli korzystać z tego typu usług raczej nie będą o tym rozgłaszać wszystkim swoim znajomym. Moja perspektywa zatem wywodzi się w większości z obserwacji i materiałów wtórnych, takich jak książki, artykuły prasowe i publikacje naukowe.

Zacznę od tego, że w Hongkongu prostytucja jest legalna. Nielegalne jest, podobnie jak w większości krajów, stręczycielstwo bądź sutenerstwo. Istnieją przejrzyste regulacje kontrolujące tę część życia społecznego. Prostytutka może założyć swój własny biznes i pracować w pojedynkę. Zbiorowa prostytucja jest jednak surowo zabroniona. W Hongkongu zjawisko to można rozpatrywać na trzech poziomach. Istnieje prostytucja luksusowa, bardzo dyskretna, nakierowana na klienta zamożnego; związana z hotelami, ekskluzywnymi klubami, imprezami i miejscami, w których pojawiają się międzynarodowi biznesmeni czy urzędnicy rządowi. Obok niej funkcjonuje sektor prostytutek, które przyjmują klientów w swoich mieszkaniach bądź wyznaczonych do pracy lokalach, ogłaszając się całkiem zwyczajnie w Intrnecie. Jest również segment tzw. „street-walkers” –  dziewczyn, które do klienta docierają za pomocą, nazwijmy to „marketingu bezpośredniego”.  Z tym segmentem, pomimo cały czas aktywnej kontroli rządowej, dość silnie związane są Triady.

prostitute-prices-in-china

Kobiety prostytuujące się są dość widoczne. Uliczne prostytutki to często Chinki z Chin kontynentalnych, Tajki bądź Filipinki. Słyszałam również, że w zawodzie tym można również spotkać kobiety rasy kaukaskiej: Rosjanki bądź Ukrainki, ale podobno ich domeną jest zdecydowanie Makau. Niekiedy również pracują dziewczyny z Hongkongu. W dzielnicy Wan Chai, jednego z głównych ośrodków prostytucji, w weekendy i wieczorami nie sposób nie zauważyć starszych Europejczyków czy Amerykanów paradujących po ulicy z młodziutkimi kuso odzianymi Filipinkami. Dla mnie widok dość przerażający.

wanchai-girls

Jeśli jesteście tym tematem zainteresowani z socjologicznego punktu widzenia, to zachęcam do lektury książki „Whispers and Moans” autorstwa Yeeshan Yang. Publikacja jest naprawdę wciągająca. Myślę, że na jej przeczytanie spokojnie wystarczy poświęcić jeden dłuższy wieczór.  Książka opiera się na wywiadach z pracownikami sektora seksu za pieniądze; zarówno kobiet jak i mężczyzn. Na jej podstawie powstał również film o tym samym tytule.

9628673289

Tak z ciekawości, co sądzicie na temat legalizacji prostytucji? Myślicie, że takie rozwiązanie sprawdza się w Hongkongu? A co z krajami europejskimi?

Nielegalne Miasto za Murami. Slajdy z ostatnich lat przed zburzeniem.

Czy słyszeliście kiedyś o Mieście za Murami na Kowloon? Jest to moim zdaniem najbardziej intrygująca, przerażająca, a zarazem inspirująca historia dotycząca Hongkongu. Kowloon Walled Ciy, które przez kilka tysięcy lat istniało przysłonięte ciemnością. Najgęściej zaludnione miejsce na ziemi; z systemem korytarzy i wznoszącymi się ku niebu coraz to nowszymi nielegalnie dobudowywanymi kondygnacjami, brak wody, światła, przestrzeni . Miasto bez prawa.  To tylko niektóre z cech tego miejsca.

Kowloon-Walled-City

W temacie tym czuję się wręcz ekspertem z tego względu, iż jestem osobą, która często popada w różne obsesje tematami i Kowloon Walled City był jednym z nich. Czytałam książki, artykuły, oglądałam filmy, a raczej jedyny oficjalny reportaż, który powstał wewnątrz osiedla (Wklejam link do widea na YouTubie na końcu artykułu). Miasto w tej chwili już nie istnieje, ale na jego miejscu wybudowano park. W Parku można nadal spotkać osoby, które kiedyś mieszkały w tym legendarnym osiedlu i miałam okazję porozmawiać z dwoma takimi starszymi Panami. Zdecydowanie jest to moje ulubione miejsce w Hongkongu  i choć z miasta zostało tylko kilka kamieni pośrodku nowopowstałego parku, to sama idea i duch historii fascynuje.

IMG_2908 IMG_2907 IMG_2904

Źródło: prywatne

Hongkong od zawsze zmagał się z problemami ogromnej populacji i braku przestrzeni. Pisałam wcześniej o dzielnicy Mong Kok, która uznawana jest obecnie za najbardziej zaludnione miejsce na ziemi. Do 1992 roku przypisywano ten rekord miejscu o nazwie Kowloon Walled City. Osada powstała po stronie Kowloon w XIX wieku w okresie panowania dynastii Qing w Chinach. Była fortem obronnym i służyła do wypatrywania grabiących ląd piratów. W okresie panowania kolonii brytyjskiej teren ten pozostał terenem spornym z Chinami. Sprawa nie została rozwiązana i w celu unikania dalszych konfliktów postanowiono pozostawić to miejsce „samemu sobie”.  W ciągu XX wieku do enklawy napłynęła ogromna ilość kryminalistów oraz uciekinierów z Chin kontynentalnych. Wszyscy wiedzieli, że policja czy urzędnicy państwowi na teren osiedla nie wkroczą. Dodatkowo, ludzie uzależnieni od opium, heroiny i innych twardych narkotyków, które oczywiście w Chinach i samym Hongkongu były towarem niezwykle łatwo dostępnym, również pokochali to miejsce, gdyż mogli tam w spokoju poddać się swoim uzależnieniom. Jednocześnie biznes narkotykowy natychmiastowo sprowadza tzw. Triady, czyli chińską mafię, która w Hongkongu ma ogromną tradycję i jej szeregi są praktycznie nieprzeniknione do dzisiaj. Gdzie narkomani i mafia tam nie może oczywiście zabraknąć prostytutek, których usługi w Kowloon Walled City były podobno najtańszymi w mieście.

Wyobraźcie sobie życie na 4m2, bez okna, bez światła, bez bieżącej wody. Tak żyli ludzie w tym mieście. Całymi rodzinami na jednym małym łóżku spali na zmiany. Bez okna nie było nawet możliwości wyczucia czy na zewnątrz jest dzień czy noc, jaka jest pogoda. Oprócz elementu kryminalnego, mieszkali tutaj również przeciętni obywatele z biedniejszych warstw społecznych. Nielegalnie „podłączali się” pod źródła elektryczności i wody w pobliżu fortu. Szybko rozwinął się drobny biznes w szarej strefie. Na paterach czy pierwszych piętrach powstało wiele malutki fabryk, które produkowały makaron chiński, przerabiały ryby na kuleczki rybne i wyrabiały opakowania z plastiku. Bez kontroli, w warunkach zupełnie niehigienicznych, ludzie i maszyny pracowały dzień i noc by przynieść dochód właścicielom. Klientów na towary wyrabiane tam w samym Hongkongu nie brakowało. Eleganckie restauracje zamawiające dostawy przymykały oczy na to, że po ich makaronie biegały szczury, a kuleczkach rybnych zalęgały się karaluchy. Ceny z Kowloon Walled City deklasowały absolutnie ceny konkurencji.

Co ciekawe, Kowloon Walled City specjalizowało się również w najtańszych w okolicy dentystach. W witrynach przed wejściem do miasta można było podziwiać szczęki, zęby i zdjęcia dentystów przy pracy. Wszystko to jako dowód profesjonalizmu pracujących tam stomatologów. Ich praca bowiem również funkcjonowała poza prawem, bez licencji i kontroli sanitarnych.

article-2139914-12EF3293000005DC-755_964x618 article-2139914-12EF3138000005DC-187_964x628 article-2139914-12EF314C000005DC-57_964x619 article-2139914-12EF32E2000005DC-109_964x622 article-2139914-12EF32F6000005DC-713_964x620 article-0-12EF32BB000005DC-209_964x618

W latach 70tych do Hongkongu przypływało wielu chrześcijańskich misjonarzy z Zachodu. W ten sposób  w Mieście za Murami znalazła się Jackie Pullinger, która powzięła na siebie zadanie pomocy heroinistom zamieszkującym enklawę. Swoje przygody opisuje w książce „Chasing the Dragon”. Dokładnie opisuje ona jaką walkę musiała początkowo stoczyć o pomoc ludziom uzależnionym, jak przenikała struktury mafijne i zjednywała sobie bossów mafii swoim łagodnym usposobieniem i wyjątkową efektywnością w walce z heroiną. Przede wszystkim, autorka ukazuje zwyczajne życie toczące się w ciemnych uliczkach, małych mieszkaniach i rynsztokach  w Kowloon Walled City z perspektywy jedynego obcokrajowca.

Chasing-the-Dragon-9780830743827

Pod koniec lat 80tych rząd postanowił, że problemu rozrastającego miasta bez prawa musi się pozbyć. Ustalono datę zburzenia i program ekspatriacji mieszkańców. Wśród nich były głosy zarówno za, jak i przeciw tej decyzji. Nie mniej jednak zburzenie dokonało się w roku 1992 i na miejscu powstał park upamiętniający to miejsce. W samym parku, przyznam szczerze raczej nie ma wyjątkowo wiele do zobaczenia. Widać bramę miasta z chińskim napisem „Kowloon Walled City” oraz fundamenty kilku budynków. Dokładnie widać jaka małą powierzchnię mógł mięc w poziomie jeden budynek. Jest również kilka ciekawych fotografii i można wysłuchać nagrań audio o tym, jak wyglądało życie w mieście.

article-2139914-12EF321E000005DC-81_964x604 article-2139914-12EF320B000005DC-960_470x745 article-0-12EF342A000005DC-818_964x770

 

Źródło: http://www.dailymail.co.uk/news/article-2139914/A-rare-insight-Kowloon-Walled-City.html

Kowloon Walled City jest niewątpliwie legendą i w dzisiejszej popkulturze funkcjonuje do tej pory. Ja nawet sama nie zdawałam sobie sprawy, że na przykład w grze Call of Duty jest dość realistyczna możliwość przejścia przez Miasto za Murami. Również  ogromne hollywódzkie produkcje inspirowały się miastem w trakcie pisania swoich scenariuszy. Podobno twórcy Batmana porównywali Gotham City do Kowloon Walled City. Znacie jakieś inne ciekawe wycinki z popkultury inspirowane miejscem? Co sądzicie o tej enklawie?

Kult nauki w Chinach, a studiowanie w Hongkongu

W zeszłym tygodniu wybrałam się na mój były uniwersytet w celu odebrania togi, którą będę nosić podczas uroczystej ceremonii zakończenia studiów już w tym tygodniu.

SAMSUNGWidok na otaczającą kampus dzielnicę Sha TinSAMSUNG

Widok na kampus główny

Wizyta na kampusie zaowocowała powrotem wielu wspaniałych wspomnień i nastrojem wręcz nostalgicznym. The Chinese University of Hong Kong ma cudowny kampus. Cały uniwersytet położony jest na górze, więc widoki z budynków położonych bliżej szczytu, są naprawdę nieziemskie. New Asia College, do którego należy mój wydział usytuowany jest prawie najwyżej, co sprawiało, że każdego dnia wjeżdżając autobusem na górę, bądź rzadziej wspinając się, nie mogłam uwierzyć, że dane jest mi studiować w tak fantastycznym miejscu. CUHK jest bardzo prestiżowym uniwersytetem i studiują tutaj nie tylko ludzie z Hongkongu, ale z całego świata.

Atmosfera jest bardzo „uniwersytecka”. Będąc w kraju, gdzie kultura nauki i studiowania jest tak istotna nie może być inaczej. Chińczycy od dziecka mają wpajane do głowy, że tylko dobra nauka i odpowiednie szkoły są w stanie dać im przyszłość. Lekcje dodatkowe, to nie fanaberie bogatych rodziców tylko standardowe zajęcie wśród uczniów i studentów chińskich. Rodzice traktują edukację jako najważniejszy krok w przyszłość i nie szczędzą sił oraz środków by dzieci jak najlepiej wyposażyć. W typowym domu chińskim, dziecko po szkole nie bierze się za zabawę, jedzenie czy oglądanie telewizji, ale natychmiast jest szczegółowo przepytywane przez rodziców na tematy szkolne. Następnie natychmiastowo zabiera się za  pracę domową. Później idzie na korepetycje bądź inne zajęcia typu lekcje muzyki, czy zajęcia sportowe. Zbieranie słabych ocen w szkole zwykle wiąże się z ogromną dezaprobatą nie tylko rodziców, ale i całego otoczenia. To właściwie przynoszenie hańby rodzinie, która zazwyczaj dba o swój wizerunek wśród kuzynów oraz znajomych.  Od dawna śledzę na YouTubie kanał KevJumba, który to w humorystyczny sposób przedstawia kulturowe nawyki Chińczyków  oraz Azjatów z perspektywy cywilizacji zachodniej w cyklu ‘My dad is an Asian”. Reakcje rodzica na złe oceny obejrzycie od minuty 1:00.  KevJumba przez wiele lat był YouTuberem numer 1 na świecie. Chłopak ma fanatyczny talent do bycia komikiem.

Naturalnie te nawyki wyniesione z domu podczas edukacji podstawowej i średniej wchodzą w krew  na całe życie. Studenci raczej nie myślą o imprezach bądź spotkaniach towarzyskich tylko o terminarzu kolokwiów, prac pisemnych, egzaminów w połowie i na koniec semestru. Biblioteki, których na kampusie jest osiem zawsze są zapełnione, a zupełnie pękają w szwach w okresach sesyjnych. Znalezienie miejsca w bibliotece, która swoją drogą jest ogromna, graniczy z cudem. Pamiętam, że w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, na którym wcześniej studiowałam też ten proceder miał miejsce, ale skala zjawiska tutaj jest jednak nieporównywalna. Ludzie zostawiają prywatne rzeczy na krzesłach, stolikach w celu rezerwacji miejsca.  Zupełnie naturalne dla wszystkich są widoki ludzi zasypiających w bibliotece nad książkami.SAMSUNGWejście do biblioteki na kampusie centralnymSAMSUNG IMG-20121017-WA0004 SAMSUNGW bibliotece

Moje studia oparte były na systemie amerykańskim, w którym zasady oceniania są jasno określone i ocena końcowa jest wypadkową kilku prac i egzaminów w ciągu semestru. To oznacza, że praca tutaj jest intensywna przez cały rok. Zazwyczaj pierwszą pracę pisemną należy złożyć w pierwszym miesiącu semestru, zdać Mid-term w drugim i złożyć pracę końcową  oraz zdać końcowy egzamin w trzecim. Dodatkowo są tzw. quizzes, które można porównać do polskich kolokwiów i te zazwyczaj są co zajęcia i również składają się na ocenę końcową. Dodatkowo, sporo jest też „prac domowych” w ciągu semestru. Tak naprawdę więc mając cztery/ pięć zajęć na semestr (jedne zajęcia trwały u nas ponad trzy godziny) czas jest wypełniony po brzegi. Jest również mnóstwo projektów grupowych. Praca grupowa jest obowiązkowa na każdych zajęciach, co oczywiście również wzmaga czas poświęcony zadaniom, gdyż trzeba się stale spotykać i aktualizować postęp pracy.

Nic więc dziwnego, że konkurencja wśród studentów jest dość zaciekła. Potęgują to również niemałe stypendia, które wydział przyznaje dla najlepszych studentów. ( Mi udało się w zeszłym roku zgarnąć takowe w ciągu obu semestrów, więc rok akademicki tutaj uważam za wyjątkowo udany. 😉 )

IMG_20130121_1W trakcie zajęć z języka chińskiego

Osobiście ogromnie doceniam pracowitość i sumienność w nauce Chińczyków, choć przyznam również, że system edukacji w Chinach dość znacząco wpływa na ograniczenie kreatywności. Większość osób przyzwyczajonych jest do dość jasnych instrukcji i wytycznych; czuje się dość niepewnie działając bez jasnych zasad. Nauczyciele w szkołach promują poprawne odpowiedzi prosto z podręczników i są raczej niechętni odpowiadaniu na wątpliwości uczniów. Wielu Chińczyków ma dość spore opory przed dyskutowaniem bądź rozmawianiem na zajęciach. Pojawia się dość mocny strach przed podaniem niepoprawnej informacji. Kultura zupełnie inna niż na Zachodzie, gdzie właściwie w dobrze widziane jest zgadywanie i dochodzenie do różnych rozwiązań drogą dedukcji. Zapewne taki stan rzeczy ma również swoje źródło w kulturowych pierwiastkach: kolektywnym oraz indywidualnym. Kultury Wschodu uznawane są za te bardziej kolektywne, gdzie premiowane są osiągnięcia grupowe, a do sukcesu dochodzi się wspólną pracą i położeniem w sieciach zależności z innymi. Wypowiadanie się na forum publicznym może być traktowane jako szukanie splendoru i poklasku dla własnej osoby. Na Zachodzie liczy się sukces indywidualny. Ludzie dążą do tego by przypisywano im zasługi z imienia i nazwiska, na tym mogą zbudować swoją rozpoznawalność i „markę” i dzięki temu osiągnąć sukces.

Studiowanie w Hongkongu, gdzie spotyka się wiele narodów i kultur, owocuje zderzeniem tych dwóch spojrzeń na naukę i zdobywanie informacji. Fantastyczne jest to, że możemy uczyć się od siebie nawzajem. Ja od skończenia tych studiów na pewno stałam się bardziej zorganizowana, prowadzę kalendarz i korzystam z aplikacji do zarządzania projektami, dlatego znalazłam trochę czasu na blogowanie, choć muszę przyznać, że nie myślałam, że to zajęcie jest aż tak czasochłonne… choć również niezwykle satysfakcjonujące 😉