Archiwum kategorii: Relaks po godzinach

Asia’s Next Top Model

Tak przed Sylwestrem to temat musi być luźny i rozrywkowy. Okazuje się, że sporo z moich czytelników to mężczyźni. Fajnie, gdyż ktoś w jakimś komentarzu kiedyś mi zarzucił, że mam fajnego bloga, ale to „blog dla bab”, więc się cieszę, że udowadniam im, że blog jest zarówno dla kobiet jak i mężczyzn.

70e7351e83ff413f3d21e5b8fcb53c3c

Teraz jest taki okres, że zbliża się nowy sezon Asia’s Next Top Model (już w styczniu) – popularnego na całym świecie programu rozrywkowego o aspirujących modelkach. Pomyślałam zatem, że zrobię krótki wpis i zachęcę Was do oglądania. Osobiście jestem fanką America’s Next Top Model i pomimo, że w Stanach było już 20 sezonów, wygląda na to, że program się wypala bardzo powoli.

800px-AsiaNTM1_promo

Azjatycki format jest jednak dość niezwykły, ponieważ wbrew ogólnemu trendowi, by robić program w konkretnym kraju, skupia się on na całym regionie azjatyckim.

Prowadzącą jest znana modelka i prezenterka Nadya Hutagalung. Program podobnie jak w Polsce jest kalką amerykańskiej wersji i osobowości w jury poniekąd odzwierciedlają swoje amerykańskie odpowiedniki. Całość nagrana była w Singapurze dla telewizji kablowej Star World. W trakcie programu pojawia się kilka znanych w świecie mody, postaci z Hongkongu m.in. Todd Anthony Tyler. Dodatkowo, wyjazd zagraniczny jest właśnie do Hongkongu, gdzie zrealizowana została świetna sesja zdjęciowa w samym środku miejskiego zgiełku, tak typowego dla Hongkongu.

65951_10151317458801312_971678520_n ep12-sofia ep12-kate kate-ma1

Dla mnie ciekawy bardzo jest wybór uczestniczek programu. Każda z nich reprezentuje inny kraj azjatycki. Natomiast, jak dla mnie urodowo, uczestniczki są dalekie od typowego dla swojego kraju wyglądu. Kulturowo również praktycznie żadna z nich nie przystaje do tego, co jest uważane za kulturową normę w danym kraju. No cóż…globalizacja sięga najdalszych zakątków świata.  Program więc, jest czysto rozrywkowy i raczej dość luźno skorelowany z rzeczywistością. Swoją drogą zastanawia mnie dla jakiego widza stworzono program. Wydaje mi się, że jest on robiony pod rynek amerykański, ale pewności nie mam.

545747_455908367789076_1843481076_n

Jest dość duże spectrum dziewczyn o bardzo różnorodnej urodzie. Można jednak zauważyć, że dominuje pewien pan-azjatycki wzór, do którego najwidoczniej aspirują twórcy tamtejszej wersji. Jest sporo dziewczyn mieszanych. Dziewczyna z Hongkongu, Helena Chan, jest w połowie Szwedką. Dziewczyna z Japonii, Sofia Wakabayashi, Amerykaną, a z Tailandii – w połowie Niemką. Moja faworytka, czyli Kate z Taiwanu, okazało się, że nawet nie mówi po mandaryńsku, gdyż jej pierwszym językiem jest portugalski.

helenan Stephanie-Retuya-in-Asias-Next-Top-Model

0TAIWANkate

Pierwszy sezon Asia’sNTM można obejrzeć na YouTube także poniżej zostawiam linka. Teraz pozostaje mi czekać na drugi, który powinien się pojawić już w styczniu 2014 roku. Dajcie znać jak wrażenia z oglądania i która dziewczyna podoba Wam się najbardziej?

A teraz coś z zupełnie innej beczki ;)…kolonialna tradycja popołudniowej herbatki

Na blogu często poruszam tematy problemów społecznych Hongkongu. Pisałam już o ludziach mieszkających w klatkach, o ekstremalnej sytuacji na rynku mieszkaniowym, prostytucji oraz globalnej migracji zarobkowej skupionej wokół Chungking Mansions. Chciałabym pokazać, że Hongkong to miasto pełne kontrastów i różne od tego co przedstawiają przewodniki turystyczne. Niemniej jednak, prawie w każdym znajdziecie informację o słynnej popołudniowej herbatce w hotelu Peninsula. To już inna strona Hongkongu: międzynarodowa, luksusowa, charakteryzująca się pięknymi miejscami, wyszukanymi smakami i eleganckimi strojami.

Landmark-Mandarin-Oriental-MO-Bar

Afternoon tea w hotelu Peninsula to tak naprawdę pozostałość kolonialnych zwyczajów. Hotel położony jest po stronie Kowloon i ma przepiękny widok na Zatokę Wiktorii – ikonę panoramy miasta. Swojego czasu herbatką delektowali się tutaj urzędnicy kolonialni czy wizytujący Hongkong Brytyjczycy. Dziś aby skosztować ich słodkości i popić herbatą w eleganckiej filiżance trzeba ustawić się w długiej kolejce, gdyż hotel nie przyjmuje rezerwacji na tę okoliczność. Nie wspominając już o tym, że cena za taką przyjemność również jest odpowiednia.

W tej chwili pochodzący z Anglii zwyczaj spożywania popołudniowej herbaty przeniknął do popkultury w Hongkongu i wiele hoteli kultywuje tę tradycję wymyślając to coraz nowsze przysmaki i przekształcając menu pod gusta chińskie. Przy okazji jednego ze spotkań świątecznych udało mi się z przyjaciółką spróbować menu popołudniowego w hotelu Mandarin Oriental, które zostało specjalnie przygotowane na okres Świąt Bożego Narodzenia we współpracy z luksusową marką słodyczy Laduree.

IMG_6109 copy IMG_6107 copy IMG_6096 copy

Obie z przyjaciółką preferujemy herbatę chińską bardziej niż Earl Grey, a więc zamówiłyśmy zestaw z oolong. Do herbaty serwowane były przekąski słodkie oraz słone. Był również bufet złożony z przeróżnych ciast, musów oraz deserów. Punktem programu były słynne makaroniki Laduree. Marka Laduree pracowała nad tym menu i w zestawie znalazły się dwa makaroniki z edycji limitowanej. Obsługa omawia każdą niewielką przekąskę.

IMG_6078 copy IMG_6071 copy 1 IMG_6091 copy IMG_6083 copy

Muszę przyznać, że makaroniki to niezwykle popularny trend kulinarny zarówno w Hongkongu, jak i większych miastach Chin. Przed Świętami w centrum handlowym Harbour City oraz Landmark, miejsc znanych z ogromnej ilość klientów w Chin kontynentalnych, do sklepów Laduree ustawiają się kilkudziesięciu metrowe kolejki.

Myślę, że doświadczenie popołudniowej herbatki to niezwykle miły element przedświątecznych celebracji. Sama jednak traktuje taki wypad na herbatkę raczej jako ciekawostkę. Rozumiem też doskonale czemu ten zwyczaj może mieć tak ogromną ilość wielbicieli tutaj, zwłaszcza w mieście, gdzie tak dużą uwagę przywiązuje się do jedzenia. Niewątpliwie atmosfera wydarzenia była iście świąteczna.

IMG_6158 copy IMG_6121 copy

 

 

West Kowloon Cultural District podczas festiwalu Clockenflap

To co udało mi się przeżyć w zeszły weekend na pewno pozostanie w pamięci na długo. Moi znajomi z Warszawy zawsze się dziwią kiedy mówię im, że idę na koncert bądź festiwal i twierdzą, że to do mnie nie pasuje. Ja jednak uwielbiam atmosferę, jaka towarzyszy festiwalom muzycznym i koncertom. Nie wiem czy to przypadek czy „magia” festiwali, ale za każdym razem poznaję mnóstwo interesujących ludzi i świetnie się bawię.

IMG_5671 IMG_5685 DSC_0909 DSC_0891

W Hongkongu nie ma zbyt długiej tradycji festiwali muzycznych i jest to raczej nowy trend miejski. Rozwój takich atrakcji tak naprawdę jest sprzężony z budową na ziemiach odzyskanych wielkiej dzielnicy West Kowloon Cultural District zainicjowanej przez rząd hongkongski by wspierać rozwój kulturalny miasta. Pracę nad dzielnicą nadal trwają i ukończenie planowane jest na rok 2017. Festiwal Clockenflap odbywa się regularnie od roku 2008.

1

IMG_5725 IMG_5777

Zeszłej jesieni kupiłam bilet z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem i niestety zupełnie się rozchorowałam, czego bardzo żałuję, zwłaszcza po emocjach z tego weekendu. Clockenflap to największy i najbardziej międzynarodowy festiwal w Hongkongu. Co roku przez trzy dni listopada bądź grudnia można posłuchać fajnych zespołów zagranicznych oraz miejscowych. W tym roku niewątpliwie gwiazdą był Franz Ferdinand, Four Tet oraz słynna hongkongska piosenkarka, nagrywająca w Stanach – G.E.M. Ja  z wypiekami na twarzy słuchałam koncertu Tegan and Sara i do tej pory nie mogę uwierzyć, że ich wystąpienie trwało tylko godzinę. L Duet grał większość piosenek z najnowszego albumu Heartthrob, choć było też kilka utworów z So Jealous – mojego ulubionego albumu.

IMG_5761 IMG_5756 IMG_5802

Oprócz występów muzycznych na festiwalu można również zwiedzić kilka wystaw kreatywnej sztuki, sztuki wykorzystującej technologię oraz fotografii. Można również uczestniczyć w seansach filmowych niezależnych lokalnych produkcji. Były również stoiska z cateringiem ze znanych hongkongskich restauracji. Dla mnie hitem były sprzedawane świeżutkie kokosy, które uwielbiam i po które wracałam kilkakrotnie. Był również polski akcent. Mianowicie, strefę VIP sponsorowała marka wódki Belvedere.

IMG_5830 IMG_5829 IMG_6011 IMG_6010

A wszystko to nad samiutką Zatoką Wiktorii ze wspaniałą panoramą, neonami miasta i podświetlanymi na tę okazję budynkami.

DSC_0895

IMG_5713

Chodzicie na festiwale? Które są najfajniejsze, z tych, które regularnie odbywają się w Polsce?

Z Sai Kung do Ma On Shan, czyli krótka przeprawa po górach

 

Teraz kiedy zrobiło się już zdecydowanie chłodniej jestem zmuszona zrezygnować z plaż i wodospadów i chętnie oddaje się innym rozrywkom na świeżym powietrzu. Jedną z moich ulubionych aktywności, którą doceniłam tak naprawdę dopiero tutaj w Hongkongu, jest marsz po górach. Daleko poza dzielnicami mieszkalnymi rozciągają się bowiem tutaj jedne z najpiękniejszych i najbardziej egzotycznych terenów zielonych, jakie kiedykolwiek widziałam. Hongkong położony jest na wyspach, więc praktycznie wszędzie jest dostęp do otwartego morza. Wędrówki po górach oznaczają zatem niebiańskie widoki i niesamowite wrażenia.

IMG_4537

 

Wcale nie trzeba być wybitnym alpinistą by podjąć jedną ze ścieżek tutaj. Większość tras jest dosyć łagodnych i przystosowanych do różnych poziomów kondycji. Niefortunne jest jednak to, że niektóre z tras są betonowe, co umniejsza zdecydowanie przyjemność obcowania z naturą. Na szczęście są również takie, które pozostają naturalne.

IMG_4607

 

Trasy są utrzymywane i urządzane przez rząd hongkoński i są w związku z tym na ogół niezwykle bezpieczne. Są dobrze oznakowane i posiadają specjalnie wyznaczone miejsca na postój. Często są również telefony alarmowe rozlokowane wzdłuż ścieżek. Zachowując podstawowe zasady bezpieczeństwa, nie wybierając się na trasę w nocy albo podczas ekstremalnej pogody, jest to aktywność praktycznie bez ryzyka.

IMG_4506

 

W zeszłym weekend wybrałam się ze znajomymi do Ma On Shan, startując z dzielnicy Sai Kung. Cała trasa zajęła nam około czterech godzin szybkiego marszu, ale była to doprawdy sama przyjemność. Zwłaszcza, że po drodze odkryłam coś niesamowitego… Ze najwyższego punktu po drodze Ngong Ping startowali paralotniarze. Było ich dziesiątki i z daleka wyglądali trochę jak ptaki na niebie. Paralotniarstwo polega na dryfowaniu w powietrzu przez jakiś czas dzięki sile wiatru. Obserwując obecnych tam paralotniarzy, zakładam, że wrażenie musi przypominać latanie.

IMG_4510 IMG_4520 IMG_4531

 

Tego dnia, po powrocie do domu od razu rozpoczęłam wyszukiwanie informacji na temat paralotniarstwa. Aby uprawiać ten sport trzeba przejść specjalny kurs i nie być całkowicie zdrowym. Mam nadzieję, że uda mi się spróbować tego sportu już wkrótce. Póki co, będę nadal chodzić po górach i zachwycać się widokami.

IMG_4749 IMG_4564

 

Jogging pod górę, a w nagrodę panorama miasta…

Póki jeszcze słońce przygrzewa, a deszcze nie pada staram się nie zapominać o aktywnym spędzaniu czasu. Hongkong znam już na tyle dobrze, że standardowe atrakcje turystyczne nie do końca mnie przyciągają. Na szczęście to miasto ma taką dynamikę, że niekiedy to co wydawałoby się najbardziej oklepaną turystyczną pułapką można podejść od innej strony. To samo tyczy się opisanego już przeze mnie w artykule o Central – Wzgórza Wiktorii. Ze wzgórza Wiktorii można podziwiać jedną z najbardziej słynnych klisz panoramy Hongkongu.

VP2

VP4

Turyści na wzgórze docierają specjalną linią tramwajową bądź autobusami. Miejscowi, Chińczycy bądź ekspaci zazwyczaj wspinają się w ramach aktywności sportowych korzystając ze ścieżki zdrowia „Morning Trail”. Wysiłek fizyczny zdecydowanie się opłaca nie tylko dla zdrowia, ale również dla krajobrazów, które mija się po drodze. W Hongkongu naprawdę nietrudno o fantastyczne widoki. Wystarczy być nieco ponad powierzchnię by podziwiać wzniesienia, zatoki, porty, wysokie zabudowania mieszkalne oraz wieżowce.

VP3 VP8

VP6 VP1

Wycieczka na wzgórze wiąże się też z możliwością oddychania świeżym powietrzem i wierzcie mi to nie jest wcale takie oczywiste tutaj w Hongkongu. Bliska odległość prowincji Guangdong, która to jest zagłębiem fabrycznym Chin sprawia, że zanieczyszczenia z fabryk napływają do Hongkongu. Dodatkowo ogromna ilość samochodów generuje dziennie niezmierzoną ilość spalin. Powietrze w Hongkongu, pomimo wyraźnie lepszej jakości niż w wielu miastach w Chinach, nienależny do najczystszych. Kilka godzin na wzgórzu pozwala jednak odetchnąć „pełną piersią” …i napić się kawy w jednej z kawiarni sieciowych znajdujących się na szczycie. W końcu należy się jakaś nagroda 😉

IMG_3523