5 smaków, które poznałam w Hongkongu i zakochałam się bez pamięci

W Hongkongu mam swoje ulubione smaki. Nie wszystkie z listy poniżej wywodzą się z Hongkongu czy są typowe dla kuchni południowochińskiej, ale są tutaj tak samo popularne, jak w krajach ich produkcji. Polecam spróbować wszystkim, którzy wybierają się do Azji albo znajdą taki produkt w Polsce. O kuchni typowo hongkongskiej pisałam około miesiąca temu.

1. Matcha – Zielona herbata w proszku

To wynalazek japoński, ale w Hongkongu niezwykle popularny. Jest to tradycyjna japońska zielona herbata sproszkowana. Do jej zaparzenia potrzeba jest specjalna miotełka, która ułatwia rozpuszczenie machy w gorącej wodzie. Oprócz, zwykłej herbaty, z takiego proszku korzysta się jeszcze przy produkcji lodów, deserów czy kaw. Nawet Starbucks ma w swojej ofercie Latte z zielonej herbaty, które wręcz uwielbiam i chyba nie piję już żadnej innej kawy. W niektórych cukierniach kupić można również tiramisu z zielonej herbaty bądź drożdżówki z nadzieniem z zielonej herbaty. Zdarzyło mi się również raz spróbować makaronu w tym smaku. Zdecydowanie jednak preferuję desery.

IMG_3743 IMG_3587 IMG_1873 IMG_1590 IMG_1487 IMG_0452

W Polsce proszek Matcha można dostać w Kuchniach Świata oraz na allegro.pl Niestety nie miałam okazji nigdy spróbować proszku w Polsce, także nie ręczę za jakość.

2. Passion fruit – Makaruja

Owoc, który niekiedy też można dostać w Polsce. Nie jest w Hongkongu aż tak popularny, ale na pewno bardziej dostępny. Dojrzały miąższ marakuji jest słodki, ale nieco kwaskowaty. Ma wspaniały aromat i również świetnie nadaje się do wszelkiego rodzaju koktajli czy smoothies.

IMG_4309

3. Kokos

Co prawda, ten owoc kojarzy się bardziej z Tajlandią niż Hongkongiem, ale jest tutaj również relatywnie tani i łatwo dostępny. Istnieją również różne rodzaje kokosa, ale mi chyba najbardziej przypadł do gustu właśnie ten zielony kokos, najbardziej popularny w Tajlandii. Ponadto, można go zarówno pić, jak i jeść. Woda kokosowa jest bardzo zdrowa. Ma mało kalorii, a jest niezwykle orzeźwiająca. Z kolei miąższ kokosa jest bardzo sycący i dobrze wpływa na stan cery. Ogromny minusem tego owocu jest problem z otwarciem. Skorupka jest bardzo twarda. Owoc również niekiedy dostępny w polskich marketach.

IMG_4661 IMG_4483

4. Mochi

Znowu przysmak z Japonii, który pokochałam. Jest to pączek, choć zupełnie nie przypomina pączków, które znamy z Europy. Ma bardzo elastyczną skórkę i przeważnie różne nadzienia owocowe. Rozpływa się w ustach. Mój ulubiony smak to mango, gdyż przypomina mi popularne w moim dziecińskie lody Solero egzotyczne. Oczywiście, są również mochi z zielonej herbaty. 😉

IMG_4698 IMG_4224 IMG_4696 IMG_4697

5. Obanyaki – japońskie naleśniki

Wiele supermarketów sprzedaje w godzinnach porannych pyszne, miękkie i pachnące obanyaki. Są to naleśniki, ale w nieco innej formie niż płaskie naleśniki znane w Europie. Już bardziej przypominają amerykańskie pancakes, które namiętnie goszczą w scenach śniadaniowych amerykańskiego kina. Z tą różnicą, że obanyaki mają nadzieje w środku. Moje ulubione to oczywiście obanyaki z nadzieniem z zielonej herbaty, ale hongkongczycy zapewne preferują te z czerwoną fasolą.

SAMSUNG SAMSUNG IMG_1315

Reklamy

15 uwag do wpisu “5 smaków, które poznałam w Hongkongu i zakochałam się bez pamięci

  1. nienawidze proszku z zielonej herbaty, mojemu na urodziny kupilam tort z zielonej herbaty i czerwonej fasoli (to jest dopiero kantonski smak ;)) ale tak mi nie odpowiadalo, ze masakra – w przyszlym roku zemszcze sie czekoladowym 😉 dziwne, ze na liscie nie ma dragon fruit – jak mozna go nie lubic? 😉

    1. Tak sprzedają. Co prawda, moze nie w supermarketach, tylko na targach, ale sama widziałam jak taka żabę uśmiercają. W Hongkongu popularne jest żywe jedzenie, gdyż tylko wtedy mozna zaufać świeżości, ale takie praktyki raczej nie sa na moje nerwy

    1. Co prawda to prawda Kingo. Nawet był to kandydat do mojego wpisu tutaj, ale postanowiłam, że będzie to post dotyczący smaków, które poznałam w HK, a jogurt znałam już wcześniej. Nie mniej jednak przyznaję Ci całkowitą rację, Yo-mama jest warte uwagi.

  2. Naleśniki w kształcie ryby całkowicie mnie zwaliły z nóg! To musi być pyszne! 😀

    I jeszcze tych wszystkich zielonych rzeczy bym spróbowała 😉

  3. uwielbiam marakuje ale trzeba uważać na cyjanek w niej zawarty ( zielone części ), będę musiał poszukać tej herbatki.

    1. Dzięki za informacje. Z moim obsesyjnym charakterem to ważna wiadomość. A herbatke spróbuj poszukać na Allegro albo w Kuchniach Świata jeśli masz gdzies w pobliżu.

  4. Niektóre z tych rzeczy znam, ale te naleśniki w kształcie rybek są świetne – chętnie bym spróbowała 🙂 Dla mnie z rzeczy typu >must eat/drink< kiedy jestem w Azji to koniecznie świeży kokos, marakuja, mango, mangostan i bubble tea ^_^

  5. Kocham mochi miłością od pierwszego kęsa! Warto dodać, że są przyrządzane z ciasta ryżowego więc są o niebo zdrowsze od „naszych” pączków 🙂 W Chinach można kupić mrożone mochi z lodami śmietankowymi w środku od… Nestle!

      1. Mochi Sweets są zdecydowanie najlepsze- to fakt. Na szczęście ich produkty są dostępne również w Shenzhen 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s